Szybka warzywno-jaglana potrawka!

Kiedyś trudno było mi spontanicznie ugotować coś z tego, co akurat zostało mi w lodówce, nie wspomnę o połączeniu wszystkiego w całość. Nie mogę powiedzieć, że teraz przychodzi mi to zawsze z łatwością, ale czuję, jakbym wskoczyła kilka poziomów wyżej. A to wszystko dzięki tym nie zawsze udanym próbom, nieidealnym zupom, rozpadającym się plackom i innym tworom. Dzisiaj chcę Wam powiedzieć o totalnie niepozornym daniu, o takim maleńkim-dużym sukcesie kulinarnym. To bardzo prosta potrawka – wegetariańska, przyjemnie ciepła (idealna na deszczowy, pochmurny dzień).

Potrzeba niewiele:

  • 3 świeże pomidory, sparzone, obrane i pokrojone w kostkę
  • 1 cukinia
  • pół papryki czerwonej lub jedna mała
  • około 8 łyżek kaszy jaglanej
  • olbrzymia garść świeżego kopru
  • szczypta asafetydy + pieprzu + soli wędzonej (użyjcie himalajskiej, ale polecam Wam szczególnie wędzoną)
  • masło klarowaneA WIĘC:
    1.
    Zacznij od sparzenia pomidorów, obrania ich i pokrojenia. Potem zajmij się cukinią i papryką. Poszatkuj koper. Na końcu delikatnie upraż kaszę w rondelku z grubszym dnem i sparz ją następnie wrzątkiem.
    2. W większym garnku rozgrzej masło klarowane, wsyp uprażoną i przelaną wrzątkiem kaszę, dodaj warzywa (oprócz pomidorów), asafetydę, pieprz, sól i 3/4 koperku. Wymieszaj i duś przez chwilę. Dodaj pomidory i dalej duś pod przykryciem do momentu, gdy warzywa będą miękkie, ale nie za miękkie!
    3. Na końcu, gdy już nałożycie danie na talerze posypcie je resztą koperku.

Uwielbiam tą potrawkę! Jest pyszna, szybka i tak wiosenno-koperkowa.

Smacznego,

Paulina.

IMG_3456

Reklamy

Rabarbarowa tarta z musem nerkowcowo-kokosowym.

Rabarbar, rzadziej rzewień.

Gdy zamykam oczy czuję smak ciasta drożdżowego z rabarbarem, a oczyma wyobraźni: tradycyjne bułeczki z rabarbarem. Wiecie, co mnie w nim urzeka? Ta kwaśność/kwaskowatość, jakkolwiek to nazwać.

Rabarbar jest dla mnie idealnym uzupełnieniem słodkiego deseru, ponieważ zamiast dodawać do niego słodyczy, dodaje mu ten kwaśny akcent i to jest świetne!

To ciasto wymyśliłam sama, właśnie z potrzeby tego smaku. Ta samodzielność ma dla mnie duże znaczenie, bo wiem, że narodziła się z wielu prób, które podejmuję na co dzień, gdy rozpieszczam swoich domowników i bliskich. Prób nie zawsze udanych, mówię Wam 😉

A więc tak.

Potrzebujecie:

– dużą garść daktyli
– dużą garść migdałów/orzechów włoskich lub innych orzechów
– trochę miodu lub syropu klonowego

To zmiksujcie do momentu, gdy uzyskacie klejący się proszek, którym wyłożycie dół formy do ciasta.

Druga warstwa składa się z musu z rabarbaru.

Potrzebujecie:

– przynajmniej 4/5 łodyg rabarbaru
– zdrowe słodziwo: np. miód, syrop klonowy, czy ksylitol.

Rabarbar umyjcie i przełóżcie do rondelka. Dodajcie łyżkę miodu (mniej lub więcej, to już od Was zależy) i dajcie temu czas. Po około 30/40 minutach zobaczycie, że rabarbar się rozpadł i że zaczyna przypominać konsystencję dżemu. To jest dobry moment, by zdjąć rondelek z ognia. Poczekajcie trochę, niech spokojnie ostygnie.

Trzecia warstwa przyszła mi do głowy w ostatniej chwili i jest to krem z masła nerkowcowego i mleka kokosowego.

Potrzebujecie do tego:

– szklankę masła z nerkowców (ja długo miksowałam nerkwoce w blenderze i w ten sposób uzyskałam masło)
– w trakcie miksowania dodałam DWIE DUŻE ŁYŻKI MLEKA KOKOSOWEGO (mam na myśli tą gęstą warstwę mleka kokosowego z puszki).

Kiedy rabarbarowa masa ostygnie, wylejcie ją na wartę z daktyli i orzechów. A następnie delikatnie przełóżcie na nią krem z nerkowców i mleka kokosowego. ❤

Teraz czas na to, by ciasto kilka godzin poleżało w lodówce! A potem, to już sami wiecie!

To wszystko Moi Drodzy 😉

Smacznego,
Paulina.

Processed with VSCO with m3 preset
Processed with VSCO with m3 preset

Pasta do chleba z fasoli i słonecznika.

Najlepsze kanapki robi moja mama. Są tak perfekcyjne i fantazyjne, że aż szkoda je zjadać. Moja mama mówi (i ja się z nią zgadzam!), że je się na początku oczami, że to ważne, by się postarać, zastanowić, dodać tego i owego, zaskoczyć domownika. Ach, już sobie narobiłam apetytu!

Nasza pasta do chleba, której poświęcam dzisiejszy wpis obłędnie pachnie uprażonymi ziarnami słonecznika i ma tą uwielbianą przeze mnie „kwaskowatość” ogórka kiszonego, a więc:

to czego potrzebujesz to:

– pół szklanki wcześniej ugotowanej białej fasoli
– pół szklanki wcześniej ugotowanej fasoli adzuki
* możecie użyć tylko tylko białej fasoli albo tylko fasoli adzuki (ja miałam akurat obie)
– 2 ogórki kiszone
– pół szklanki uprażonych ziaren słonecznika
– szczypiorek (albo wmieszany w pastę albo dopiero podany na kanapce).
– szczypta soli

Fasolę zalej wodą i odstaw ją na przynajmniej 12 godzin. Rano ugotuj. Tak ostudzoną fasolę wsyp do miski, dodaj pokrojone w kostkę ogórki, uprażone ziarna słonecznika i sól. Zblenduj wszystko. Na końcu dodaj poszatkowany szczypiorek. Wtedy na kanapce możecie położyć inne dodatki. Pascal lubi jeść oddzielnie szczypiorek, dlatego ułożyłam go dopiero na gotowej kanapce.

Smacznego Moi Drodzy.

IMG_6244 IMG_6250 IMG_6254 IMG_6261 IMG_6262

Wilgotne brownie z jeżynami.

Z mamą się śmiejemy, że już mamy dość suchotników. Suchotnik to ciasto najczęściej drożdżowe, bez mokrego nadzienia, polewy i owoców. „Mamo, proszę upiecz jakieś mokre, wilgotne ciasto na tą niedzielę, może to jaglane? Pamiętasz? Z polewą z pieczonych śliwek?” Mama: „Pomyślę, pomyślę.” 😉 Uwielbiam celebrować każdy dzień, wspólne popołudnia z moimi bliskimi. Ciasto, herbata czy kawa to idealne uzupełnienie.

Wracając do brownie. Przepisów na to ciasto jest całe mnóstwo. Właściwie czym więcej opcji, tym trudniej wybrać coś dla siebie. Ja tak czułam. Na szczęście „przypadkowo” (nie wierzę w przypadkowość; myślę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu) trafiłam na książkę „Clean Eating Kitchen” Sary Lewis. Zmodyfikowałam jej przepis i powstało NAJLEPSZE BROWNIE NA TEJ PLANECIE 😉

Spójrzcie na składniki:

  • 180 gr suszonych daktyli
  • 125 ml wody
  • 100 gr ciemnej czekolady (minimum 70% kakao)
  • 70 gr masła (weganie: olej kokosowy)
  • około 40 gr cukru kokosowego (ewentualnie ekologicznego trzcinowego lub miodu/syropu klonowego)
  • 25 gr surowego, sproszkowanego kakao
  • 25 gr mąki orkiszowej, ciemnej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka (weganie: dwie łyżki odwaru z siemienia lnianego lub czubata łyżka puree z buraków)
    Zaskoczyło mnie to, jak szybko robi się to ciasto, dlatego spokojnie możesz zacząć od nagrzania piekarnika (180 stopni). Formę do ciast (ja użyłam takiej o wymiarze 10x20cm) wyłóż papierem do pieczenia. Następnie przełóż daktyle do rondelka i zalej je wodą. Gotuj kilka minut na małym ogniu. Zobaczysz, że zaczną się rozpadać. Wtedy dodaj do nich masło, czekoladę w kawałkach i cukier/miód/syrop klonowy. Mieszaj do momentu rozpuszczenia się czekolady i masła.
    Do oddzielnej miski przesiej kakao, mąkę, proszek do pieczenia. Wymieszaj dokładnie. Dodaj jajka, znów wymieszaj i całość przełóż do rondelka z daktylami. Ponownie wymieszaj. Przełóż masę do swojej formy do pieczenia. Posyp jeżynami (ja użyłam mrożonych) i piecz przez około 20 minut. Niech ciasto odpocznie sobie w formie około 15 minut, potem wyjmij i pokrój je na kawałki.Jeśli tak jak ja lubicie wilgotne ciasto, nieco „zakalcowate”, to myślę, że Wam zasmakuje. 😉
    mk (1 of 1)

NA ŚNIADANIE: jaglana amarantusanka!

Pora śniadaniowa jest moją ulubioną. Zazwyczaj jestem głodna i mam dużą ochotę na coś słodkiego. Ta amarantusanka powstała spontanicznie. Wystarczy, że macie w lodówce nadmiar kaszy jaglanej z poprzedniego dnia (lub jeśli macie czas możecie ją ugotować jeszcze rano, potrwa to około 20 minut), a poza tym  amarantus ekspandowany (ja zamówiłam online kilka paczek, więc mam go zazwyczaj pod dostatkiem) i płatki owsiane. Spójrzcie na przepis, jest prosty!

JAGLANA AMARANTUSANKA:
{porcja na dwie dorosłe osoby, wegańskie śniadanie}

Składniki i kilka wskazówek jak ją zrobić:

  • 3 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej (zmiksuj ją po ugotowaniu)
  • 3 łyżki poppingu z amarantusa
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • pół szklanki mleka kokosowego
  • odrobina mojego ukochanego kardamonu
  • pół banana pokrojonego na drobne kawałki (doda słodyczy i gładkości Waszemu śniadaniu)
    i dodatki, czyli:
  • czekolada figowa wg przepisu Mai 
  • owoce: u nas ulubione kiwi, borówki i ziarna granatu

    Do rondelka przełóż wcześniej zmiksowaną, ugotowaną kaszę jaglaną, amarantus i płatki owsiane. Dolej mleko kokosowe (kocham je po prostu) i dodaj odrobinę wody. Mleko i woda powinny trochę przekroczyć poziom kaszy i płatków. Potem dodaj banana i kardamon (jeśli nie macie lub nie lubicie kardamonu, to użyjcie cynamonu). Wszystko gotuj przez kilka minut. Odstaw z ognia, gdy uznasz, że Twoja amarantusanka jest gęsta, ale nie za gęsta 😉
    Po przełożeniu jej do miseczek, dodaj wielką łychę czekolady i owoce. Miód czy syrop klonowy też jest mile widziany 😉

Smacznego,
Paulina.

IMG_3573 IMG_3583