Pomarańczowy koktajl z dynią, której nie czuć!

Ten koktajl to moje odkrycie czerwca. Jest kremowy, słodko-kwaśny i ma przede wszystkim działający na zmysł wzroku pomarańczowo-żółty kolor. Najbardziej jednak ekscytuje mnie myśl o przemyconej tu dynii piżmowej. Jeśli myśl o warzywnych koktajlach, sprawia, że tracicie apetyt to zagwarantuję Wam, że dynii w tym smoothie nie czuć w ogóle!

A więc słuchajcie, zacznijmy od upieczenia dynii. Kroimy ją na pół, smarujemy olejem kokosowym, układamy skórką do dołu i pieczemy około 40 minut w 180 stopniach. Zróbcie to wieczorem, by na spokojnie móc koktajl zrobić rano, kiedy miąższ dynii będzie już zimny. Z jednej połówki zrobiłam Pascalowi kopytka, z drugiej to cudo, o którym dzisiaj Wam opowiadam.

Kiedy już znajdziecie kilka wolnych chwil, to do blendera wrzućcie/wlejcie:

  1. miąższ z połowy dynii
  2. sok z trzech pomarańczy
  3. sok z połowy cytryny
  4. banana
  5. łyżeczkę syropu klonowego
  6. łyżeczkę oleju z pestek winogron/rydzowego/lnianego

MAŁA CIEKAWOSTKA: bardzo dobrym pomysłem (z uwagi na olbrzymią zawartość witamy C) jest dodanie sproszkowanych jagód Camu Camu. To maleńkie owoce (wielkości mirabelek) rosnące w Ameryce Południowej. Te owoce, a więc i proszek mają kwaśny smak, ale to tylko działa na plus dla naszej dyniowej mikstury! Ten proszek jest np. dostępny tutaj

Kochani, smacznego!

Paulina.

IMG_2375

Reklamy