Kardamonowo-daktylowa owsianka – nasza, idealna.

Zauważyłam pewną prawidłowość. Mianowicie, czym częściej gotuję, większą mam na to ochotę i im więcej czytam o poprawnym odżywianiu, tym lepiej łączę różne smaki i spontanicznie decyduję się na dodanie czegoś od siebie. Historia naszej owsianki jest długa, ale w końcu się udało. Teraz ma wyrazisty smak, jest aromatyczna i po prostu pyszna, a przy tym pożywna, sycąca i zdrowa.

Na taką naszą idealną owsiankę składają się:

  • około 6-8 łyżek płatków owsianych (możesz też dodać mniej płatków owsianych i dodać w zamian płatki jaglane/żytnie/orkiszowe; ja bardzo często dodaję jaglanych, świetnie zagęszczają całą miksturę)
  • mleko roślinne (najczęściej używam migdałowego) lub woda przefiltrowana
  • około 5 daktyli niesiarkowanych (klucz do tej wspaniałej słodkości!)
  • pół banana pokrojonego na plasterki
  • odrobina startego, świeżego imbiru
  • odrobina cynamonu (cejlońskiego, zwróćcie na to uwagę przy zakupie)
  • płaskie, pół łyżeczki kardamonu (bardzo ważny składnik!!!)A jak ją przygotować na tym etapie?
    Przyda się przyjemna muzyka. Pascal zazwyczaj słucha swoich porannych piosenek w salonie, ja mam wtedy chwilę, by posłuchać Trójki w kuchni. Przyzwyczaiłam się też do zapalonej świeczki, nawet o poranku, tak. Gdy jest Ci już przyjemnie i ciepło, wsyp płatki do rondla, zalej je mlekiem, dodaj pokrojone (nie tak drobno) daktyle, banana, imbir i przyprawy: cynamon i kardamon. Gotuj na średnim ogniu. Mieszaj co jakiś czas, aż owsianka trochę zgęstnieje. Możesz też zalać ją wrzątkiem i zakryć rondel pokrywką na około 10 minut – płatki napęcznieją i będą miały świetną konsystencję.

Kolejnym ważnym etapem są dodatki. U nas bardzo często jest to kiwi, a do tego jabłko/papaja (widoczna na zdjęciu)/banan/mango (bardzo często). Oprócz owoców, bardzo często dodaję do naszej owsianki czekoladę z przepisu Mai (tutaj przepis). Robię ją nieustannie, jest cudowna, a figi są tak nieziemsko zdrowe i odżywcze. Jeśli nie mam figowej czekolady to dodaję masło z orzechów ziemnych lub domowej roboty konfiturę (na zdjęciu widać malinową). To wszystko? Nie! Jeszcze ziarna! Ja najczęściej dodaję pestki dynii i/lub słonecznik, a Pascalowi mielę wcześniej złote siemię lniane/dynię/słonecznik i dodaję je przed nałożeniem owsianki na talerze – łączę te zmielone ziarna z jego porcją owsianki. Pascal kocha rodzynki, więc też staram się o nich pamiętać. 😉

Może się Wam wydawać, że trwa to bardzo długo, ale to bardzo szybki proces, szczególnie kiedy ma się obok głodne dziecko. 😉 Spróbujcie i dajcie znak, jak Wam smakowało.

Dobrego dnia i spokojnych przygotować do Świąt,

Paulina.

1owsianka 2owsinka

Reklamy

Nasz zielony koktajl – „Wypił caaałą szklankę!” :)

Szczerze nie sądziłam, że ten spontanicznie stworzony koktajl tak wszystkim zasmakuje. Nie sposób nie zachwycić się nad jego prozdrowotnym charakterem. Na początku wpadł mi w oko szpinak. Owoców wtedy nie mieliśmy pod dostatkiem, ale na dnie lodówki chował się już napoczęty ananas. Wrzuciłam więc sporą garść umytego wcześniej szpinaku, dorzuciłam pokrojonego w kostki ananasa i… zmieliłam łyżkę złotego siemienia lnianego, dolałam tyle samo oleju lnianego i około pół szklanki przefiltrowanej wody. Ja naprawdę nie sądziłam, że Pascal wypije całą szklankę!

Podsumowując, zmiksujcie:

  • garść umytego szpinaku
  • dwa plastry ananasa, obranego ze skóry, pokrojonego w kostkę
  • łyżka wcześniej zmielonych ziaren złotego siemienia lnianego
  • łyżka oleju lnianego (którego smaku na szczęście w ogóle nie poczujecie w koktajlu)

Smacznego,

Paulina.

blog2

ORKISZOWE MUFFINY Z MUSU DYNIOWEGO, NAJDELIKATNIEJSZE +english version

Witajcie w Domu Warzywnym!

Bardzo z Wami tęskniłam. To uczucie, jak i chęć dzielenia się z Wami moimi kulinarnymi eksperymentami, wiedzą na temat kuchni roślinnej i czystą radością z powodu bycia tu i teraz, w tym życiu z moją małą rodziną spowodowały, że wróciłam. No to zaczynamy!

Odkąd zaczęłam myśleć o zostaniu mamą, czułam, że zdrowa ciąża jest zależna od tego, jak się odżywiamy. To właśnie wtedy zaczęłam zmieniać moje nawyki żywieniowe. Największe zmiany polegały na zastępowaniu mąki pszennej, mąkami bardziej wartościowymi – nieoczyszczonymi, zastępowaniu cukru, naturalnymi jego zamiennikami i odkrywaniu warzyw na nowo i poznawaniu tych, których jeszcze nie próbowałam. Zaczęłam coraz więcej czytać – o kuchni roślinnej, potem o odżywianiu zgodnym z zasadami ajurwedy. Wszystko to trwa do dziś, nieustannie docieram do nowych informacji, modyfikuję naszą codzienną dietę, to naprawdę ekscytujące. Doszłam do takiego momentu, w którym uświadomiłam sobie, że chciałabym tą wiedzą dzielić się z innymi. Dlaczego? Dlatego, że wiem, że zdrowa dieta (rozumiana po prostu jako zdrowy styl życia) da nam zdrowie na długie lata. Ja, dzięki tym zmianom pokonałam zagrażającą życiu chorobę. Wierzę, że da Wam to do myślenia.

Kiedy pojawił się pomysł na stworzenie Domu Warzywnego poczułam, że pierwszym przepisem, jakim podzielę się z Wami będzie ciasto, w którym główną rolę gra mak i świeża żurawina, ale te muffiny wygrały ze wszystkimi słodkościami i to im oddaję pierwsze miejsce.

ORKISZOWE MUFFINY Z MUSU DYNIOWEGO:

{Ilość: 8 sztuk}

Potrzebujesz:

– 1 szklanka puree z dyni (umyj i oczyść dynię z ziaren, ułóż ją skórką do góry na blasze, piecz w 200 stopniach około 40 minut, po upieczeniu daj jej chwilę ostygnąć, a następnie oddziel miąższ od skórki, skórkę wyrzuć, a miąższ zmiksuj blenderem na gładką masę)

– 3 łyżki oleju dobrej jakości (ja użyłam oleju z pestek winogron)

– jajko od szczęśliwej kury (kiedy myślę o szczęśliwych kurach, to od razu mam w myślach naszego przyjaciela Marka, który naprawdę kocha swoje kurki całym sercem ;))

– starta skórka z organicznej pomarańczy lub cytryny

– 1 szklanka mąki orkiszowej (ja użyłam połowę szklanki jasnej i połowę ciemnej)

– płaska łyżeczka proszku do pieczenia

– płaskie pół łyżeczki cynamonu i tyle samo zmielonego imbiru lub kardamonu

– szczypta soli

– 1/4 szklanki cukru trzcinowego (ja użyłam cukru z kwiatów kokosa)

Wymieszaj suche składniki w  jednej misce i mokre w oddzielnym naczyniu (puree, olej i jajko). Następnie połącz je ze sobą. Nie mieszaj zbyt długo. Masa ma być naprawdę gęsta. Gotowe ciasto przełóż do foremek na muffiny. Piekarnik nagrzej do 175 stopni i piecz około 40 minut (wierzch babeczki musi być zarumieniony, a suchy patyczek, który włożycie do wnętrza babeczki suchy).

Muffiny są bardzo delikatne w smaku. Jeśli zależy Ci na bardzo aromatycznych babeczkach to możesz zaszaleć z przyprawami – dodaj więcej cynamonu/kardamonu, może trochę miodu. Nie bój się eksperymentować! 🙂

Smacznego,

Paulina.

_

ENGLISH VERSION: SPELT AND PUMPKIN MUFFINS

{Around 8 muffins}

You will need:

  • 1 cup of pumpkin mousse
  • 3 table spoons of good quality oil (I used grapeseed oil)
  • 1 happy egg
  • grated skin from lemon or orange
  • 1 cup of spelt flour (I used 1/2 cup of wholemeal spelt flour and 1/2 cup of plain spelt flour)
  • tea spoon of baking powder
  • 1/2 tea spoon of cinnamon and the same for cardamon or ginger
  • pinch of salt
  • 1/4 cup of „good sugar” (I used sugar from coconut flowers). It is very easy: place in one bowl dry ingredients, in second bowl all the wet stuff (pumpkin mousse, oil, egg). First, mix them separate, then mix together, not very long. Mixture should be thick. Place small amount of dough in muffin tray. Bake around 40 minutes (heat the oven to 175*C).Enjoy,
    Paulina.

1dw 2dw 3dw